Jestem tak wzburzona, że nie mogę zebrać myśli. Zadzwoniła do mnie znajoma Irlandka, starszawa kobitka bardzo znana w lokalnej społeczności, z tych, co się z ich zdaniem liczą i spytała wprost – czy ja znam osobiście tę łachmytę, która taki numer wycięła, a mianowicie pracując w fabryce, jednocześnie pobierała chorobowy zasiłek, i to nie przez tydzień czy dwa, ale miesiącami, a może nawet latami?